Czego możesz nauczyć się od swojego dziecka?

Jeszcze nie tak dawno bycie "wiecznie zajętym" było bardzo modne. Kalendarze wypełnione po brzegi zajęciami dorosłych oraz ich dzieci raczej niewiele osób zaskakiwały. Przywykliśmy do tego, że każdy dzień powinien być wypełniony obowiązkami od świtu do nocy i to samo często niektórzy rodzice próbują narzucać swoim dzieciom. Tym małym istotom, które mogą wiele nas nauczyć, jeśli im tylko na to pozwolimy. 


Dzieci są ważne

Chyba każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Zależy mu na tym, by było zdrowe, dobrze się rozwijało, zdobyło dobre wykształcenie, a następnie pracę. Bardzo często plany i oczekiwania wobec dzieci wywołują presję, by zapisać je do najlepszych szkół lub przedszkoli. By zadbać o zajęcia dodatkowe i zdobywanie odpowiednich, naszym zdaniem, umiejętności jak najwcześniej. 

Nikogo raczej nie dziwią już dwujęzyczne przedszkola, zajęcia językowe dla trzylatków czy balet dla dwuletnich dziewczynek. Rodzice, ale także dziadkowie, przywykli do rozmów o chwaleniu się umiejętnościami swoich dzieci, tudzież wnuków. 

Mamy dzieci poniżej drugiego roku życia co jakiś czas odpowiadają na pytania, czy ich dziecko wypowiada już "normalne" słowa, zdania. Czy potrafi jeść samodzielnie widelcem i ile miesięcy miało, gdy nauczyło się tego. 


Zwolnij i zacznij żyć

W pogoni za doskonałością bardzo często pędzimy przez życie nie zauważając tego, co naprawdę ważne. Na spacerze z dziećmi robimy zdjęcia, by uwiecznić te fajne chwile. Szkoda tylko, że od razu po zrobieniu takiego zdjęcia zaczynamy je obrabiać zamiast dalej bawić się z dzieckiem. Czy nie można zrobić tego później? Czy ta selekcja i upiększanie fotografii są w tej chwili naprawdę najważniejsze, konieczne? Nie sądzę.

"Dorosłemu przyzwyczajonemu do wykorzystywania każdej sekundy spontaniczna zabawa wydaje się marnotrawieniem czasu. Ulegamy odruchowi, żeby zapełniać te "puste" rubryki w kalendarzu wzbogacającymi i rozrywkowymi czynnościami."

Carl Honore


Kilka lat temu terapeutka zajęciowa, Angelika Drabert, podjęła wyzwanie, by wytłumaczyć rodzicom dzieci uczęszczającym do przedszkoli w Monachium, że czas na spontaniczną zabawę jest bardzo ważny. Chce nauczyć rodziców, żeby przestali zwiększać tempo swoim pociechom i nie wpisywali im do kalendarza zbyt wielu zajęć. Jej wysiłki doceniło już wielu rodziców, którzy później dziękowali za to, co robi. 

Co ciekawe trend na powolność w wychowaniu dziecka i życiu rodzinnym zyskuje na popularności także w Stanach Zjednoczonych, gdzie prężnie działają grupy Rodzina Na Pierwszym Miejscu. Ich celem jest oduczenie rodziców przesadnego planowania i czasami postawienie na spontaniczność. 


Dziecko - Twój najlepszy nauczyciel


Przywykliśmy do tego, że to my - rodzice, uczymy nasze pociechy i pomagamy im odkrywać otaczający je świat. Niestety, bardzo często staramy się zrobić i zobaczyć jak najwięcej przez co wbrew pozorom wiele nam umyka. Podczas spaceru w lesie kroczymy wytyczoną ścieżką i często nie zatrzymamy się nawet na chwilę, by podziwiać przyrodę. Denerwujemy się, gdy dziecko zatrzyma się na kilka minut, by pobawić się znalezionym przed chwilą patykiem. Bo chcemy już iść dalej, bo robi się późno, bo trzeba jeszcze wsiąść do samochodu i pojechać... Zazwyczaj jest jakieś "bo". Często gdzieś pędzimy i nie skupiamy się na tym, co dzieje się teraz. 


"Życie dziecka musi być czasem powolne lub nudne"

Angelika Drabert

Dzieci postępują zupełnie inaczej. Są niezwykle szczere w tym, co mówią i co robią. Potrafią cieszyć się z prostych rzeczy i nie potrzebują mnóstwa zabawek, częstych wizyt w salach zabaw czy wakacji w luksusowych kurortach. Potrafią cieszyć się z wyprawy do lasu, z uciekania przed falami nad morzem lub po prostu z możliwości biegania po łące i obserwowania pełzających po drodze ślimaków. W ten sposób odkrywają otaczający je świat. I przy okazji uczą nas, by zwolnić. By nie pędzić przez życie, tylko zacząć być tu i teraz. By wreszcie zacząć doceniać to, co mamy, cieszyć się tymi małymi rzeczami, które naprawdę są istotne. Uczą nas, że to prawdziwe życie to nie tylko praca i mnóstwo zajęć dodatkowych. Czasami warto odpuścić, dać sobie trochę luzu i postawić na spontaniczność.

2 komentarze

  1. Popieram wszystko o czym napisałaś! Moje Księżniczki nauczyły mnie uważności, spokoju, dyscypliny i odkrywania piękna nawet w zabłoconym jesiennym liściu. I przypomniały że ciekawość to coś co zawsze inspiruje do działania - na każdym polu!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko bardzo dziękuję za Twój komentarz. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Mam nadzieję, że coraz więcej rodziców właśnie w ten sposób będzie postrzegać życie z dziećmi i że zaczną wierzyć, iż świadome życie i slow life z dziećmi są jak najbardziej możliwe.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń