Bliźniaki na pokładzie, czyli jak zostałam #mamahero i #bodypositive

Gdy dowiedziałam się, że zostanę mamą bliźniaków byłam zaskoczona i szczęśliwa. Wiele osób z mojego otoczenia przepowiadało, że będę ogromna w ciąży i że już na jej etapie powinnam pomyśleć o jakimś programie odchudzająco-ujędrniającym, bo będę mieć nad czym pracować. 



Pamiętam, jak czekałam na wizytę u ginekologa i mama jednej z pacjentek komplementowała ją i jej koleżankę, że pięknie wyglądają i nie przytyły za dużo. Przyszłe mamy były zadowolone, ale też wyraziły obawy, chyba jak każda kobieta w ciąży, że boją się tego, jak będą wyglądały ich ciała po porodzie. Na to miła mama pacjentki miała lekarstwo - opowiedziała historię o swojej synowej, która spodziewała się bliźniaków. Z nieskrywanym przerażeniem opowiadała o jej problemach z wagą. Ponoć przytyła tak dużo, że pod koniec ciąży starała się nie wychodzić już z domu. Było jej ciężko, ale wydaje mi się, że mogła też nie czuć się komfortowo, gdy ktoś patrzył na nią i jej brzuch. 

Gdy słuchałam tej historii byłam przerażona, a był to dopiero początek mojej ciąży. W gabinecie u lekarza wcale nie było lepiej. Położna przyglądała mi się bardzo dokładnie, po czym powiedziała zaniepokojona, że nie ma pojęcia jak ja dam radę, bo jestem taka drobna. Nie wiedziała, jak dam radę... chodzić!

Podobnie zareagowało kilka osób z rodziny i znajomych. Dostałam sporo rad, chociażby żeby zainwestować w dobre kremy na rozstępy i żebym psychicznie przygotowała się na ostre i częste treningi po porodzie. Bardzo motywujące prawda? Chciałam cieszyć się ciążą, a bliskie mi osoby opracowywały za mnie plan powrotu do formy już w pierwszym trymestrze. 

Mój brzuch moja sprawa

Do końca ciąży mój brzuch wzbudzał ogromne zainteresowanie. Jedni mówili, że jest mały jak na bliźniaki, a inni że jest wielki. Pamiętam, jak któregoś dnia po przywitaniu się ze znajomą, która też jest mamą, usłyszałam "jaki wielki brzuch"! Było mi naprawdę przykro. Wcale nie przytyłam za dużo, starałam się zdrowo odżywiać, ćwiczyć nie mogłam ze względów medycznych, ale naprawdę dbałam o siebie i o tych dwóch maluszków. Mój brzuch był dla nich domem przez kilka miesięcy. Nie urósł przez moje obżarstwo, złą dietę, dlatego tak bardzo dotknął mnie wtedy ten komentarz. 

Brzuchy mam wzbudzają wielkie zainteresowanie. O ile są to życzliwe uśmiechy i komentarze, że ładny brzuszek to nie ma w tym nic złego.



Komentowanie, że brzuch kobiety w ciąży jest wielki, przewidywanie przytycia dwudziestu kilogramów i inne złośliwości są nie na miejscu



Przede wszystkim nie wiemy jak wygląda ciąża tej konkretnej kobiety. Nie wszystkie ciąże przebiegają prawidłowo i nie zawsze można być fit mamą. Przyszła mama może uważać na to, co je, a i tak sporo przytyje. Każdy organizm jest inny i nikt, poza lekarzem, nie powinien oceniać czy przytyła za dużo. 

Fit mama

Po porodzie młode mamy wcale nie mają łatwiej. Presja bycia fit i zrzucenia dodatkowych kilogramów jest naprawdę duża. Po porodzie spotkania z innymi osobami trochę mnie stresowały właśnie z powodu figury. Wiedziałam, że jest dobrze i mieszczę się w ubrania sprzed ciąży, ale mimo tego nie lubiłam tych spotkań, mimo że usłyszałam wówczas dużo komplementów. Znajomi i rodzina dokładnie przyglądali mi się i oceniali to, jak wyglądam. 

Aktywność fizyczna i zdrowa dieta były i nadal są dla mnie ważne. I powinny być dla każdej kobiety i mamy.


Nasze ciała mają specjalne, trudne zadania do wykonania podczas ciąży i po porodzie. Bardzo ważne jest dbanie o siebie, bycie w formie, żeby mieć siłę zajmować się maluszkiem. 



Róbmy to wszystko jednak z głową. Podziwiam kobiety, które już pierwszego dnia po zakończeniu połogu wskakują na matę i ćwiczą. I robią to naprawdę regularnie. 

Można powiedzieć, że to kwestia motywacji, ale z doświadczenia wiem, że opieka nad małym dzieckiem może wyssać całą energię z człowieka. Po całym dniu zajmowania się dwójką niemowlaków i bliskimi spotkaniami z laktatorem jedyne o czym marzyłam to sen i chwila spokoju, mimo że wiedziałam jak dobrze robi nawet krótki trening. Na nie też przyszedł czas, ale dużo później. I tak powoli, w swoim własnym tempie wracam do formy sprzed ciąży. A na krąglejsze boczki, które pojawiły się kilka miesięcy po porodzie staram się patrzeć łaskawie. 


Nie jest łatwo codziennie jeść regularnie o wyznaczonych porach i wskakiwać na matę kilka razy w tygodniu. Niekiedy domowy posiłek trzeba zastąpić daniem na wynos, a zamiast treningu na macie pójść z dziećmi na spacer. Nie ma sensu frustrować się, że brzuch nie jest płaski, że nogi nie są tak jędrne jak dawniej, a na ciele pojawiły się rozstępy. Każda z nas jest piękna. Każda z nas codziennie wykonuje kawał dobrej roboty, dlatego nie oceniajmy siebie surowo. Dbajmy o siebie - o zdrową dietę i ćwiczenia, żeby nasze ciała jeszcze długo nam służyły i żebyśmy były wzorami dla naszych dzieci. Róbmy to z głową, w swoim własnym tempie, a na pewno uda się.

0 komentarze