Bądź swoją najlepszą przyjaciółką

Praca na cały etat, niekończące się obowiązki domowe, wychowywanie dzieci - każda z nas ma każdego dnia kalendarz wypełniony wieloma zadaniami do wykonania. Ich nadmiar i chęć zrobienia ich wszystkich często sprawiają, że wiele z nas po prostu pada ze zmęczenia.


Odkąd pamiętam moja Mama dużo pracowała - zawodowo, ale też w domu próbując stworzyć nam ciepły dom z pachnącym obiadem, a czasami i pączkami lub ciastem własnej roboty. Musiałyśmy wiele razy szczerze porozmawiać, by wreszcie odpuściła i nie myła już podłogi o północy, tylko po prostu odpoczęła. Minęło sporo czasu zanim sama zrozumiała, że zasługuje na to, by pójść do kosmetyczki, zapisać się na kurs tańca i spędzić wieczór z filiżanką herbaty i książką w ręku. Po prostu zadbać o siebie.

Znam wiele kobiet w różnym wieku, które zapominają o sobie tak, jak kiedyś moja Mama. Bardzo łatwo przychodzi nam tworzenie kolejnych list rzeczy do zrobienia w domu, dla rodziny, ale gdzieś w tym wszystkim zapominamy o sobie. Piszę MY, ponieważ mnie też zdarza się tak postępować. Często wydaje nam się, że troska o najbliższych i dbanie o ich potrzeby jest najważniejsze.

Zapominamy, że w ten sposób krzywdzimy po prostu siebie. Same prowadzimy do sytuacji, kiedy zmęczenie odbiera radość z życia, a zamiast poczucia szczęścia pojawia się frustracja, że nasze dni wypełnione są niekończącą się pracą.

Nikt jednak za nas nie sprawi, że wszystko będzie wyglądać inaczej, lepiej. Musimy same zatroszczyć się o siebie i jest to możliwe nawet jeśli pracujemy, wychowujemy dzieci i mamy jeszcze inne obowiązki.


Krok 1: zaangażuj rodzinę

Kilka lat temu jedna z moich koleżanek opowiadała mi, jak o godzinie pierwszej nad ranem sprzątała mieszkanie, gdy wszyscy już spali.

By takie sytuacje nie powtarzały się warto jest ustalić z bliskimi podział obowiązków, który będzie uwzględniał także zaktywizowanie dzieci. To w końcu nasz wspólny dom, dlatego też każdy z nas ma obowiązek dbać o niego i nie wyręczać się innymi.


Dzięki rozdzieleniu obowiązków wraz z Mężem dobrze wiemy, kto jest za co odpowiedzialny. W przypadku dzieci póki co jest to raczej niemożliwe, gdyż mają dopiero dwa latka, jednakże staramy się włączać je w codzienne obowiązki. I tak każdy z chłopców sam potrafi wyrzucić brudną pieluszkę do kosza na śmieci. W większości przypadków wyjmowania czystych naczyń ze zmywarki chłopcy pomagają nam poprzez wyjmowanie tych do których dosięgają. Podobnie jest z odkurzaniem - to nasze dzieci jako pierwsze zaczynają czyścić podłogę w pokoju, choć przyznaję, że akurat tego ich nie uczyliśmy. Po każdej takiej akcji ogarniania domu sami nagradzają siebie brawami i są zadowoleni, że my także doceniamy ich wysiłki. 



Krok 2: naucz się odpuszczać

Bycie perfekcyjną panią domu nigdy nie było moim celem. Zamiast idealnego domu wolę stworzyć taki, który będzie kojarzył się z miłością, szczęściem, dobrymi relacjami z bliskimi, wspólnie spędzonym czasem i zdrowym jedzeniem. Nie oznacza to, że na podłodze naszego mieszkania znajduje się gruba warstwa kurzu a kuchenka jest pochlapana wczorajszym obiadem. Po prostu nauczyliśmy się z Mężem trochę odpuszczać i jeśli oboje po całym dniu jesteśmy bardzo zmęczeni, to zamiast zmywać podłogę po prostu odpoczywamy. Jeśli ta podłoga zostanie umyta następnego dnia rano to naprawdę nic się nie stanie.

Choć staramy się dbać o zdrową dietę, to zdarzają się dni, gdy chłopcy tak dokazują, że gotowanie obiadu jest niezwykle trudne. Dlatego też w takich sytuacjach zdarza nam się kupić jedzenie na wynos, choć docelowo chcielibyśmy to maksymalnie ograniczyć. 

Czasami po prostu warto zrezygnować ze zrobienia czegoś, jeśli jest to oczywiście możliwe, by odpocząć, spędzić czas z bliskimi. W domu najważniejsza jest bowiem atmosfera i relacje pomiędzy jego mieszkańcami, a nie to czy zdasz test białej rękawiczki.

Krok 3: zaplanuj swój dzień

Planowanie to podstawa. Dobrze opracowany plan to klucz do osiągnięcia sukcesu. Ważne jednak, by robić to rozsądnie i nie zakładać, że w ciągu czterech godzin pójdziesz z dzieckiem do lekarza, ugotujesz obiad, odkurzysz mieszkanie, zrobisz pranie, zakupy i jeszcze wskoczysz na matę, by poćwiczyć z Chodakowską. Zadania do wykonania warto wpisywać do kalendarza rozsądnie. Nie chodzi o to, żeby tworzyć imponujące listy, ale skuteczne. Lepiej zrobić mniej, ale dobrze i nie zamęczyć się przy tym niż odhaczyć kilka punktów i paść ze zmęczenia. O tym jak zarządzać swoim czasem uczy Pani Swojego Czasu, czyli Olga Budzyńska. 

Jak ona to robi?


Kilka lat temu Sarah Jessica Parker wcieliła się w rolę zabieganej mamy, żony i kobiety robiącej świetną karierę w filmie "Jak ona to robi?". Próbowała robić wszystko - awansować, być świetną mamą, dbać o męża, piec ciasta do przedszkola i świetnie przy tym wyglądać. W pewnym momencie trudno było jej już sprostać wymaganiom, jakie w dużej mierze sama sobie narzuciła. W końcu zamiast udawać przed innymi matkami przyznała, że nie piecze ciast do przedszkola tylko kupuje, a swojemu dyrektorowi powiedziała, że projektem zajmie się następnego dnia, a nie wieczorem ponieważ obiecała córce, że spędzi z nią czas. Jasne, to jedynie film, ale trochę skłaniający do refleksji, że są rzeczy ważniejsze od bycia najlepszym we wszystkim.

To nasze zadanie by zadbać o siebie, by wyznaczyć jasne granice i wreszcie przestać próbować sprostać wykreowanym wzorcom. Dbajmy o siebie - o swoje zdrowie, psychikę. Spędzajmy czas realizując swoje pasje i zainteresowanie. Nie pracujmy ponad siły. Traktujmy siebie jak najlepszą przyjaciółkę. Tego właśnie sobie i Wam życzę. 

Podziel się tym tekstem na:

2 komentarze

  1. Ha, coś w tym jest... chcemy być idealne, perfekcyjne na każdym kroku i...nie można być wszędzie jednocześnie... dlatego tak ważne jest aby sobie po prostu odpuścić..
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest czasem przeczytać taki tekst i wrzucić na luz. Niestety cierpię na chorobliwy perfekcjonizm i tworzę zawsze długie listy, którym zwyczajnie nie jestem w stanie sprostać. A potem wkurzam się, że zaplanowałam mieć wszystko perfekcyjnie wysprzątane, poukładane i odhaczone, a tu koniec dnia i nie mam już siły ruszyć palcem, a połowa rzeczy nie ruszona. Staram się jednak z tym walczyć i ostatnio już odpuściłam sobie kwestię czystego domu o każdej porze dnia i nocy.

    OdpowiedzUsuń