Wyzwanie Ewy Chodakowskiej - czy jest dla każdego?

Kilka razy w roku Ewa Chodakowska organizuje sportowe wyzwania do których przyłączają tysiące (a może setki tysięcy?) kobiet. Później Internet zalewa fala zdjęć pokazujących szczuplejsze sylwetki. Nowe wyzwanie #bebetter "be stronger" ruszyło na początku czerwca i... wzięłam w nim udział. Czy te wyzwania są dla każdego? I czym mnie na nie skusiła?



Czy każdy może ćwiczyć z Ewą?

Kilka lat temu wielu trenerów publicznie zarzucało Ewie Chodakowskiej, że jej ćwiczenia są przyczyną wielu kontuzji, a kolejki do gabinetów ortopedycznych dzięki niej wydłużają się. Trenerka zawsze odpowiadała, że najbardziej kontuzjogenny jest brak ruchu. Niestety, sprawdziłam na sobie, kiedy postanowiłam porzucić ćwiczenia na jakiś czas i trafiłam z silnymi bólami pleców do lekarza.

Wracając do Ewy, tak, jej treningi są dla każdego, i tak, mogą powodować kontuzje. Tak samo jak ćwiczenia innych trenerów wykonywane w domu bez nadzoru specjalisty.
Jeśli masz wątpliwości, czy możesz wykonywać te lub jakiekolwiek inne ćwiczenia, to przed rozpoczęciem treningów skonsultuj się z lekarzem. Jeśli masz dużą nadwagę lub jesteś bardzo otyłą osobą - też najpierw skonsultuj się ze specjalistą, który doradzi jaka aktywność fizyczna będzie na początek najkorzystniejsza i najbezpieczniejsza dla ciebie.


 Wyzwania Ewy Chodakowskiej - o co chodzi?

Oczywiście o schudnięcie, wyrzeźbienie ciała i zmianę nawyków na zdrowsze. Proste prawda? Ale same wyzwania to nie jest bułka z masłem.

Plan treningów (Ewa zamieszcza go na swoim profilu na Instagramie, Facebooku i platformie beactive tv - tam rozgrywają się wyzwania) nie jest łatwy. Ćwiczysz sześć razy w tygodniu z programami Ewy, a w niedzielę luzujesz gacie, czyli odpoczywasz. Tylko godzina treningu dziennie? Dam radę myślisz sobie. I rzeczywiście tak jest, ale po tygodniu, może dwóch okazuje się, że nie jesteś taka wysportowana i wytrzymała jak myślałaś. Zamiast wersji ćwiczeń dla zaawansowanych czasami wybierasz tą dla początkujących. W połowie treningu sprawdzasz ile czasu zostało do końca, a na widok uśmiechniętej Chodakowskiej (kiedy ty zaciskasz zęby z bólu) zastanawiasz się, czy on anie jest przypadkiem kosmitką. I ćwiczysz dalej, a po treningu pachniesz tak samo przyjemnie jak panowie pracujący cały dzień na budowie.

Po co więc tak się męczyć? Bo bez wysiłku nie schudniesz, nie wyrzeźbisz ciała, nie pozbędziesz się celullitu. Proste. Pocieszające i motywujące jest jednak to, że razem z tobą w trakcie wyzwania "męczą się" tysiące innych kobiet. Mają różne cele, sylwetki, niektóre wracają do formy po ciąży, inne chcą tylko wyrzeźbić szczupłe ciało, a jeszcze inne powalczyć z nadwagą, otyłością. Na Instagramie pokazują, jak walczą, jak ćwiczą. Upadają, by poprawić koronę i walczyć dalej. O siebie i dla siebie. A każda z tych kobiet może liczyć na wsparcie od innej fajterki z chodagangu (tak nazywają się kobiety ćwiczące z Chodakowską). Zaczynasz ćwiczyć, a w pakiecie otrzymujesz nowe koleżanki, czasami przyjaciółki, wsparcie i dużo motywacji. Tego ostatniego sporo dostarcza sama Chodakowska, która jest bardzo aktywna w social mediach w trakcie wyzwań.


Wzywanie bestronger - moje wrażenia i efekty

Kiedyś spontanicznie włączyłam na YouTube Skalpel Ewy i stwierdziłam, że te ćwiczenia są proste, a czasami wręcz nudne. Kilka lat później wykupiłam abonament do beactive tv i przetestowałam kolejny program z taśmami oporowymi. Było ciekawiej, bardziej męcząco i w końcu poczułam mięśnie, które sobie grzecznie spały i nie miałam o nich pojęcia. Jakże byłam naiwna myśląc, że inne programy będę przerabiać bez problemu. Wydawało mi się, że skoro jestem aktywna, skoro potrafię przebiec bez wcześniejszego przygotowania 5 kilometrów, to godzinny trening z Ewą też zrobię bez problemu. Kiedy po dwudziestu minutach skakania na macie byłam zlana potem, wiedziałam już że łatwo nie będzie.

Ale chciałam w końcu pozbyć się oponki na brzuchu, wyrzeźbić ciało. Treningi z Ewą miały mi w tym pomoc, ale też poprawić ogólną formę przed startem w półmaratonie. Także ćwiczyłam codziennie zalewając się potem, czasami krzywiąc z bólu mięśni podczas robienia jakiegoś ćwiczenia. Po tygodniu zaczęłam jeszcze bardziej podziwiać wszystkie kobiety, które mając 20-30 kilogramów nadwagi skaczą z Ewą. Naprawdę, nie wiem jak to robicie i jak dajecie radę.

W trakcie wyzwania kolejność treningów w danym tygodniu zmieniałam, łączyłam je z bieganiem. Początkowo szło dobrze, ale w trzecim tygodniu przyszedł kryzys i zamiast sześciu treningów były tylko trzy, w tym jeden to bieg na 10 kilometrów. Ostatni tydzień był wzorowy - sześć treningów z Ewą i bieganie.

W trakcie wyzwania nie stosowałam diety odchudzającej. Starałam się zdrowo odżywiać (głównie wegańsko), ale nie pogardziłam pizzą czy batonikiem. Dlatego też moje efekty po dokończeniu wyzwania nie są spektakularne. Oponka na brzuchu nie zniknęła, ale to był TYLKO miesiąc treningów. I po tym miesiącu mam mniejszy celullit, uda wysmukliły się, pośladki są jędrniejsze i bardziej wyrzeźbione. Straciłam po centymetrze w biodrach i najszerszym miejscu ud. I wiecie co - dalej będę łączyć bieganie (półmaraton na horyzoncie) z treningami Ewy i wezmę udział w kolejnym wyzwaniu. Bo chcę się sprawdzić, dać sobie wycisk na macie, coś tam wyszczuplić a coś wyrzeźbić. A poza tym chcę być częścią (choćby przez miesiąc) tej fajnej społeczności. Tego grona kobiet, które wspierają się, dopingują wzajemnie i piszą szczerze jak jest.

Podziel się tym tekstem na:

1 komentarze

  1. Oj Ewka potrafi dać w kość. Przyznam, że nie brałam udziału w tych wyzwaniach bo lubię mieszać treningi które są na platformie beactivetv - nie tylko z Chodą. W kwestii treningów z nią jedno trzeba przyznać - zwraca uwagę na sposób wykonywania ćwiczeń aby były poprawne- potem dopiero możemy przyspieszyć czy zwiększyć intensywność. I dzięki temu omijamy kontuzje....
    Osiągnęłaś naprawdę świetne efekty- oby tak dalej!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń