Z jednej strony zdarza się, że komuś mówimy "zmiany wymagają czasu", z drugiej zaś od siebie oczekujemy niemal natychmiastowych efektów. Gdy osiągnięcie wyznaczonego celu trwa dłużej niż chcieliśmy lub wiąże się z większym wysiłkiem, zaangażowanie maleje, a czasami pojawiają się smutek, złość, frustracja. Dlaczego tak trudno jest być wyrozumiałym wobec siebie?
Poniekąd przywykliśmy do tego, że obecnie wszystko musi dziać się szybko. Nieważne jak, byle szybko, najszybciej. Niestety, ten pośpiech stosujemy również w sferze zdrowotnej. Psychoterapia trwająca rok? Za długo. Schudnięcie kilka kilogramów, by nie mieć nadwagi najlepiej w 6 tygodni, bo "sezon bikini". Ból pleców? Jeden, może dwa masaże i wystarczy. Rozwiązania typu "instant" wydają się kuszące, tylko czy nie są niczym "plaster naklejany na złamaną kość"?
Czułość wobec siebie
Etap rewolucji i podejścia "wszystko albo nic" mam już na szczęście za sobą. Zmiany wprowadzam stopniowo, bo szanuję swój organizm. Jego dobre funkcjonowanie to mój priorytet, dlatego "nie katuję" go nagłymi zmianami w wielu obszarach. Jeśli wiem, że dobrze by było, żebym zmieniła nawyki żywieniowe, ćwiczyła mimo bólu, dużo więcej spała, chodziła na rehabilitację, itd., to nie robię wszystkiego od jutra. Zaczynam powoli, a przede wszystkim nie oszukuję siebie, że problemu nie ma. Jeśli mam nadwagę, pogorszyła się kondycja, to przyznaję przed sobą, że czas popracować nad poprawą. Zmiany wprowadzam małymi krokami
i świadomie. Rozmawiam ze specjalistami, czytam, ale też analizuję, jak i po czym czuję się. Nikt tego za mnie nie oceni.
Ciało, organizm to nie kolejny projekt do odhaczenia. Zmiana nawyków, by było sprawne i zdrowe, to proces w trakcie którego będą zdarzać się potknięcia, momenty zwątpienia, a może nawet rozczarowania. Być może będzie trudniej niż
w wyobrażeniach, może konieczne okażą się wizyty u specjalisty w danej dziedzinie, np. rehabilitanta.
W chwilach zwątpienia, smutku warto nie tylko pozwolić sobie na przeżywanie go, ale też powiedzieć sobie "dajesz sobie radę, nawet jesli teraz jest ciężko", "zobacz, ile dobrego już zrobiłaś dla siebie". Warto potraktować siebie z czułością i docenić. Realnie ocenić dotychczas wprowadzone zmiany i jakie mają one przełożenie nie tylko na sywletkę, ale też na sprawność, wyniki badań czy samopoczucie. Wówczas może okazać się, że osiągnięte rezultaty są naprawdę zaskakujące i imponujące.