świadome życie · niedziela, 1 listopada 2026

Bez nadmiaru i komfortu

Czasami wydaje nam się, że im wygodniejsze będzie nasze życie, tym lepiej. Wysiłek jest postrzegany jako zbyteczny. Liczy się komfort niemal w każdej sferze życia. Tylko jaką cenę za niego płacimy?

Ponoć największa przemiana czy rozwój człowieka mają miejsce wówczas, gdy doświadcza on trudności, gdy "jest mu niewygodnie". I chociaż trudne doświadczenia nie są pożądane, to dzięki nim kształtuje się charakter i możliwe jest wprowadzenie zmian. 

Komfort i wybieranie najprostszych dróg potrafią ograniczać kreatywność, a niekiedy i sprawczość, której każdy człowiek potrzebuje. Paradoksalnie im mniej możliwości wyboru, tym większa kreatywność i poczucie spokoju. Nadmiar może przytłaczać, a minimalizm dawać poczucie ulgi. Jednym z przykładów może być... lodówka. Im więcej w niej produktów, tym większa szansa na to, że wybierzemy łatwiejsze danie do przygotowania. Zdecydowanie bardziej trzeba pokombinować, co ugotować z niewielu składników, które zdają się nie pasować do siebie. Wówczas jesteśmy zmuszeni do myślenia, analizowania, poszukiwania kreatywnego rozwiązania. Nie chodzi o to, by gloryfikować biedę, ale o fakt, że wiele z nas ma tak wiele na codzień, tak dużo komfortu, że najdrobniejszy wysiłek jest odbierany za zbyteczny. 

Bez nadmiaru, mniej komfortu

Podobnie jest z ubraniami czy dekoracjami do domu. Czy co sezon trzeba kupować nowe ozdoby? Czy nie można po prostu wykorzystać tego, co już jest? I być może wzbogacić o to, co wykona się samemu? Czasami wystarczy przejść się do lasu, nazbierać szyszek lub znaleźć ładny patyk i wykorzystać do tego lampki choinkowe. W mediach społecznościowych można znaleźć wiele pomysłów na dekoracje bez konieczności kupowania nowych.

Umiar i trochę niewygody w czasach nadmiaru mogą wiązać się z wieloma korzyściami. Idealnym przykładem jest jazda rowerem czy chodzenie zamiast korzystania za każdym razem z samochodu. Dawniej mało kogo dziwiło, gdy ktoś jechał do stacji kolejowej lub sklepu rowerem. Obecnie często traktowane jest to jako coś nadzwyczajnego. Pamiętam, jak kilka razy ktoś proponował, że mnie będzie zawozić do stacji PKP, żebym tak bardzo nie męczyła się, a były to zaledwie niespełna trzy kilometry w jedną stronę. Była to niewielka dawka aktywności fizycznej w ciągu dnia w porównaniu z normami WHO, które każdy dorosły powinien spełniać.

Tak wiele osób chce dbać o zdrowie i longevity, a później okazuje się, że ta dbałość ogranicza się do niewielkiej aktywności fizycznej i garści suplementów. Tymczasem zdrowe jedzenie, codzienne ćwiczenia, picie wody i sen to podstawa. Obecnie nie trzeba nawet przebiec maratonu czy wspiąć się na szczyt, by zostać uznanym za dzielnego człowieka. Wycieczka rowerowa o dystansie dzisięciu kilometrów przez niektórych uznawana jest za osiągnięcie, a w rzeczywistości nie wymaga nawet specjalnych przygotowań czy sprawności. Tak bardzo przywykliśmy do wygody i komfortu, że niewielki wysiłek staje się wydarzeniem. 

Po co tak się męczysz?

Z jednej strony człowiek z zazdrością potrafi patrzeć na zmiany wprowadzane przez innych, porównywać się, a z drugiej tak wiele trudu przysparza mu podjęcie choćby niewielkiego wysiłku, wyjście poza strefę komfortu, często dającą złudne poczucie bezpieczeństwa. Z niebywałą łatwością przychodzi znajdowanie wymówek, snucie planów na przyszłość, a jednocześnie niewykonywanie choćby najmniejszego kroku ku ich realizacji. Komfort i wygoda stały się tak cenne.

Pomidory możesz kupić w każdym sklepie, po co tak się męczysz z tym podlewaniem? Dlaczego sama wyrywasz chwasty zamiast komuś za to zapłacić? Bo mnie to coś kosztuje - wkładam wysiłek w oczyszczenie ziemi czy uprawianie własnych warzyw. Czytam, doglądam, uczę się, ruszam, a przy tym rozwijam i wzmacniam poczucie sprawczości. Zapewne można byłoby czas poświęcony w ogrodzie spożytkować na coś innego, ale łatwe ścieżki często nie dają spełnienia, rozwoju i satysfakcji. 

"Nikogo jeszcze nie zawiódł głos własnego rozumu, za którym szedł" 

Henry David Thoreau

 

W świecie w którym pośpiech, wygoda i komfort są powszechnie cenione warto podążać swoją własną ścieżką. Wybierać to, co zgodne z nami, nawet za cenę bycia uznanym za kogoś dziwnego. Na koniec dnia czy życia opinie innych nie będą miały znaczenia. Będzie liczyło się to, jak czujesz się ze swoimi decyzjami, z tym, co zrobiłaś. Czy żyłaś i postępowałaś tak, jak chciałaś. Czy wykorzystywałaś potencjał, szanse nawet za cenę wyjścia ze strefy komfortu. Czasami warto podjąć ryzyko, zrobić coś, co nas przeraża, żeby później nie żałować.

Agnieszka

Agnieszka

Piszę o slow life i świadomym życiu od 2017 roku. Mieszkam z rodziną w domu na skraju lasu.

Starszy post →

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Raz w miesiącu list o zwalnianiu. Nic więcej.

Dziękuję. Sprawdź skrzynkę i potwierdź zapis.