Zapewne znasz powiedzenie, że jeśli nie zwolnisz i nie odpoczniesz, to ciało zrobi to za ciebie. Czy naprawdę musimy zachorować, żeby zatrzymać się? Dlaczego wygospodarowanie czasu dla siebie jest tak trudne?
Potrafimy dbać o naszych bliskich, spełniać prośby znajomych, rzetelnie wykonywać obowiązki zawodowe. Staramy się, by nasze domy były ładne i czyste. A co z nami? Można próbować tłumaczyć się, że to przez pracoholizm, perfekcjonizm, rodziców, w trosce o przyszłość, bo wszystkiego jest za dużo.
Jednak nikt nikogo nie uratuje. Nikt nie ściągnie mnie czy ciebie z kanapy, żeby zrobić trening, który choć męczący, to jest formą troski o swoje zdrowie i przyszłość. Każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie. David Goggins powtarza, że obecnie za bardzo liczymy na innych i trudno nie zgodzić się z tym twierdzeniem.
Aktywny wypoczynek
Nie każdy musi wstawać o piątej rano i biegać w ultramaratonach, jak David. Jednak każdy powinien robić tyle, ile w danym okresie może dla swojego zdrowia - fizycznego i psychicznego. Przeglądanie profili w mediach społecznościowych może być kuszące, tylko że nie sprawia, że czujemy się lepiej i wypoczęci. Wręcz przeciwnie, dodatkowo psychiatrzy mówią wprost, że mają one niekorzystny wpływ na funkcjonowanie mózgu.
Czy chce mi się ruszać, gdy jestem zmęczona? Nie, ale mam świadomość tego, że pół godziny ćwiczeń na macie czy długi spacer do lasu sprawią, że poczuję się trochę lepiej. Czasami najtrudniej jest po prostu wstać z kanapy.
Sen i wyciszenie
W ubiegłym roku podczas wizyty u lekarza usłyszałam "wie Pani, jak byłem młody pracowałem, ile się da - wydawało mi się, że mogę coraz więcej. Urlopu nie pamiętam, bo go przespałem". Ten sam lekarz powiedział, że pracuje coraz mniej, bo może, ale też chce. W życiu będą zdarzać się okresy wzmożonego wysiłku, natłoku zajęć czy długotrwałego stresu, kiedy ostatnie na co będzie czas i siła, to robienie czegoś dla relaksu. Czasami tym, czego organizm najbardziej się domaga jest sen. Jeśli czuję, że nie daję już rady, kładę się wcześniej do łóżka, a przynajmniej staram się. Nie trzymam się kurczowo planu, że dzisiaj miał być trening czy 30 minut czytania, tylko słucham swojego organizmu.
W ostatnich miesiącach przebodźcowanie stało się tak popularnym określeniem, że obecnie większe zaskoczenie wywołują zdania, że ktoś go nie doświadcza. Hałas w miastach, środkach komunikacji, biurach, a także często w naszych domach, sprawiają, że coraz częściej potrzeba przebywania w ciszy staje się jednym z priorytetów. Ogrom zadań do wykonania, pamiętanie o wielu sprawach, hałas, reklamy, media społecznościowe, etc. - to wszystko przyczynia się do poczucia, że niekiedy pojawia się chęć ucieczki w ciche miejsce. Takie, w którym nikt nic nie będzie chciał. Napięte mięśnie zaczną rozluźniać się, a oddech uspokajać. Może po twych policzkach zaczną płynąć łzy, napięcie stopniowo będzie uwalniać się. Pojawi się poczucie, że nie musisz być zawsze silna, że ty też zasługujesz na dbanie o siebie i swoje potrzeby.
Może nakreślisz plan, że zaczniesz od kwadransu dla siebie każdego dnia. Mało? Z jednej strony tak, a z drugiej nawet piętnaście minut tylko dla siebie i w ciszy może być wyzwaniem dla niektórych osób. Każdy człowiek potrzebuje wytchnienia. Jednak o czas dla siebie trzeba zatroszczyć się samemu. Czasem odpuścić rozładowanie zmywarki, by usiąść z książą czy pójść na spacer.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz